Początkowo miałam dać na zagadki, ale w końcu postanowiłam, że nie będę okrutna i otwarcie napiszę gdzie-to. To wyrosło na mównicy, przez Pałacem Kultury. O zgrozo. Rzeźba jest naprawdę spoko, kupa żelastwa na betonowym postumencie, dokładnie tak jak lubię. Ale lokalizacja zrobiła jej okropne kuku, niemal to samo kuku oberwało się mównicy. Jakby nie było miejsca przy Dworcu Śródmieście czy Parku Świętokrzyskim. Ale nie, pieprznijmy to byle gdzie, nawet nie na osi. Ciekawe, kiedy pojawi się pierwsze graffiti. Ech.
Fotki wieczorne, bo szliśmy z Żoliborza na piechotę od 15tej i nam się nieco zeszło (na skrzynkach i nie tylko) . Zdjęcie (c) To Mi, ale sporo z nich wg moich instrukcji. Mnie by nie wyszły, zespół trzęsących się łap. :)

Apdejt: Really Shiny Things That Don't Mean Anything - instalacja Ryana Gandera
Ta Wasza kapytalystyczna złota kula prędzej dostanie niestrawności niż uszczknie choć kąsek daru Josifa Wisarionowicza dla stolicy ;)
OdpowiedzUsuńGrunt to ambicje ;)
OdpowiedzUsuńKiedyś samochody chiałe zjeść Paryż a dziś kula chce zjeść warszawski Pekin...
OdpowiedzUsuńPierwsze zdjęcia 3 działają na wyobraźnię... POzdrawiam W.
OdpowiedzUsuńTo ma być kula? KULA? To jest kulka, kuleczka wręcz albo pyłek jeno przy niewzruszonej potędze PeKiNu.
OdpowiedzUsuńKropla drąży skałę. Zobaczysz, kiedyś zaleją nas te kulki i będzie po ptokach :)
OdpowiedzUsuńRety, kto to wymyślił? Co jeszcze czeka tę nieszczęsną stolicę? Proponuję takie kule na parkingach poustawiać, kierowcy będą szczęśliwi.
OdpowiedzUsuńWiele rzeźb zyskałoby w innych niż dotychczasowe lokalizacjach. Np pomnik ks. Skorupki zamiast przed katedrą św. Floriana powinien stać w Hucie "Warszawa" w kolejce do pieca.
OdpowiedzUsuńO! Popieram pomysł Marcina!:)
OdpowiedzUsuńDziś było o niej w tivi, nawet widziałam projektanta, tylko bez fonii to nie wiem co mówił.
OdpowiedzUsuńChyba lepiej nie wiedzieć...
OdpowiedzUsuńomg, niezłe cudo;)
OdpowiedzUsuńhttp://piotrkowefotki.blogspot.com/2011/11/really-shiny-things-that-dont-mean.html
OdpowiedzUsuń