Strony

wtorek, 18 października 2011

== Zachód słońca w Alejach Jerozolimskich ==

Czyli efekciarskie focenie pod słońce na które tak ostatnio narzekałam. Nie, nie pojechałam specjalnie ;)

No i nie taki zachód, było w okolicach siedemnastej. Po lewej widać już korek, rowerzystka wcisnęła się na czerwonym za rondem Palmy i dobrze, bo miała kilkadziesiąt sekund spokoju, zanim ją dopędziły samochody, które zresztą zaraz same stanęły na światłach. Czyli witamy w godzinach szczytu w Warszawie. Ja do metra poszłam piechotą, w końcu to kilkaset metrów, nawet mi się do tramwaju nie chciało wsiadać. I dzięki temu mam też kilka zdjęć z chodnika, bliżej rotundy.


9 komentarzy:

  1. W kolorze Gold Cafe...

    OdpowiedzUsuń
  2. No i wyszło zacnie, zwłaszcza przedostatnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podobają Twoje kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne zdjęcia. Też lubię efekciarskie słońce, choć zazwyczaj przegapiam moment (co tu kryć, dość krótki) jego pojawienia się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nastaw sobie alarm w komórce na za 5 minut zachód słońca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Efekciarskie. czy nie, ale miłe dla oka:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hrabio, na akcja z budzikiem jestem za stara. Niemniej łatwiej obudzić się na zachód słońca niż wschód, to na pewno :)

    Dziękuję pozostałym komentatorom za pochwały, mile łechcą moje ego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jednak pod słońce też wychodzą dobre foty.

    OdpowiedzUsuń
  9. O! Super super zdjęcia!
    Ja też często widzę aleje o tej porze pod słońce i zawsze myślę, że trzeba focić. Świetne, jak mi się podoba.:)

    OdpowiedzUsuń