Po krótkiej przerwie remontowej (miałam za dużo zajęć by na spokojnie zająć się blogowaniem), wracam na łono blogosfery. Odwiedziłam kolejne z rzędu podwórkoz kwartału na między Targową a Inżynierską. Tym razem wchodzimy doń od zachodu. Szaro, ponuro, budynek w żywszych kolorach wcale nie ożywia. Wygląda troche jak sztuczna chryzantema na grobie...



Reszta w
podwórkach.
Mnie też przeciągnięto w te okolice całkiem niedawno. Bardzo fajnie było, szczególnie że nigdy dotąd nie zapuszczałem się w podwórka.
OdpowiedzUsuńChyba tam byłem, nie pamiętam... Może focić nie fociłem, ale zapewne byłem przy okazji wycieczki po Pradze.
OdpowiedzUsuńŁadniejsze podwórka są od południa i wschodu, co prawda częściej bez tynków, ale jakieś takie, bardziejsze. Mam jedno czy dwa do sfocenia, ale zawsze są tam jacyś ludzie, dzieci... jak zapewne wiecie architekturę wolę bez świadków :)
OdpowiedzUsuńPostaci ludzkie ładnie pomagają proporcje obiektów uchwycić :)
OdpowiedzUsuńA jeszcze jak są w ruchu, nieostre, ładnie ożywiają architekturę, poruszonymi duchami ;)
Ale fakt, też nie cierpię, jak mi się ktoś przed obiektywem plącze :D
"Możecie się państwo plątać, ale proszę w tle i proszę się delikatnie rozmazać".
OdpowiedzUsuńHm,chyba wolę ludzi od samochodów czy reklam i wystaw na płachtach(tak mam na myśli Plac Zamkowy).
OdpowiedzUsuńWystawy są fajne.
OdpowiedzUsuńNie odbijają tak światła, jak ta długaśna ściana drucianych stojaków z setkami okularów rozstawionych w poprzek placu.
To jest dopiero żenada :(
A te wystawy, czasowe, to lubię.
W sumie aż tak bardzo nie zasłania placu.
Te insze też lubię.
Mnie denerwuje rozmiar wystaw. Są po prostu za duże, większość wystawianych na nich rzeczy mogłaby być spokojnie 3x mniejsza(zwłaszcza, że są między nimi nieduże odległości). Jeden stojak z okularami przeszkadza mi mniej niż wystawa na pół placu, zwłaszcza że nie brakuje miejsc w Warszawie równie tłumnie odwiedzanych, gdzie niczego by nie zasłaniały (np. Pole Mokotowskie, Łazienki, Park Saski). :/
OdpowiedzUsuńJeden ... :)
OdpowiedzUsuńJa mam na myśli te ścianę kilkunastu stojaków blokujących połowę placu :D
http://i1.fmix.pl/fmi207/3961e09e002833c24e143d06
http://i2.fmix.pl/fmi2143/ab84f62f0007a02e4e1423ba
Możliwe, że już ich popędzili, ale nie byłem tam jakiś czas :)
Chyba już po sezonie, jak byłam ostatnim razem na masie to było może jedno stoisko w zasięgu wzroku?
OdpowiedzUsuńTo fajnie. Nigdzie, nawet na Jarmarku Dominikańskim, nie widziałem takiej ilości okularów.
OdpowiedzUsuńNawet w trochę bardziej niż Warszawa słonecznej Chorwacji :D
Z tego co sobie przypominam, to, faktycznie, tam były dwie wystawy: chyba coś o Warszawie, na tych stalowych kratkach przy kościele i druga, z zamkami, bliżej Zamku.
Dalej są obie?
Bywam tam raz w miesiącu, nie pamiętam dokładnie, ale tej przy kościele chyba już nie było.
OdpowiedzUsuń"Możecie się państwo plątać, ale proszę w tle i proszę się delikatnie rozmazać" - tam jest dużo specjalistów, którzy bez specjalnego wysiłku się rozmazują :-).
OdpowiedzUsuńWitaj Lavinko!
OdpowiedzUsuńI Ciebie widzę ciągnie i kręci nasza Praga?
Bo mnie tak i będę tam nie raz:)
A ja Ciebie zapraszam na moje wakacje 1974.
Dawno było, ale było.
Kto ma teraz taką fantazję?
Pozdrawiam wszędobylską Lavinkę-Paulynę
Kręci jak kręci. Hm. To raczej ja się kręcę po Pradze :)
OdpowiedzUsuńNo to zbieg okoliczności! Ciekaw jestem jak tam teraz jest? Czy bym coś poznał? Czy żyją moi znajomi z Bułgarii i Rumunii?
OdpowiedzUsuńAle żyć trzeba do przodu.
Muszę gdzieś pojechać!
Koniec, kropka! :)
Pozdrawiam serdecznie