Tuż obok blokowiska przy Dolnej, na przeciwko nieistniejacej fabryki eteru. Na rogu z Piaseczyską, a zatem ulicą która kiedyś być może leciała do Piaseczna zanim powstała Puławska, a może raczej część Piaseczyńskiej później nazwano Puławską (po przedłuzeniu jej)? Hrabio?
p.s. na weekend wyjeżdżam w góry, potem będzie dużo pracy, następny wpis zapewne nie prędzej niż we wtorek :)
Może to był jakiś porządny człowiek, dlatego wciąż jest patronem. Było trochę takich porządnych przedwojennych komunistów i ich wykończył po wojnie Stalin z Bierutem (jeśli oczywiście przezyli Hitlera), bo byli zbyt porządni jak na stalinowskie czasy. Jakby tego gościa nie zabili hitlerowcy, to pewnie zatroszczyłoby się o to UB lub NKWD.
OdpowiedzUsuńKto wie, czy to właśnie jego śmierć nie uratowała go przed zapomnieniem... albo też w okolicy nie działa żadne antykomunistyczne lobby (tak jak na Bielanach) :)
OdpowiedzUsuńBudynek zdaje się odpowiada patronowi - jest koszmarny - oby trafił do rozbiórki (budynek, nie patron)
OdpowiedzUsuńPiaseczyńska jest częścią starego traktu wiodącego z Warszawy do Piaseczna. Dużo starszego od obecnej ulicy Puławskiej.
OdpowiedzUsuńNie ma na tym budynku żadnej syrenki, prawda? No to nic ciekawego :D
OdpowiedzUsuń@I am I: Ginie w zieleni, więc nie sprawia aż takiego złego wrażenia.
OdpowiedzUsuń@Hrabia_Piotr: O właśnie, czyli jedna zupełnie inny trakt, dobrze wiedzieć.
@Marcin:Może jest w środku? :)