Strony

piątek, 29 lipca 2011

=== Mostek nad Kanałem Żerańskim ===

Wielokrotnie mijałam go dołem jadąc nad Zegrze, ostatnio była okazja zwiedzić go odgórnie. Po zardzewiałych torach widać, że nic już tą bocznicą nie jeździ. Taki koniec świata w granicach Warszawy. Gdzieniegdzie słychać psy poszczekujące dupami i zalążki rosnących śrubokrętów ;)

A tymczasem pod mostem....

Reszta w Mostach.

10 komentarzy:

  1. Lubię tego typu mosty, dlatego szkoda mi trochę mostu Kierbedzia z tymi żelaznymi przęsłami.

    OdpowiedzUsuń
  2. No, most w takim miejscu i to w takim stanie jest porównywalnie epicki do... innych epickich rzeczy. Ma ten swój klimat taki we rdzy, gdzie w każdą noc wyją psy dupą do księżyca.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Marcin: Mnie szkoda barierki z Poniatoszczaka. Kończy sie tam, gdzie się urwał most i dalej już jest zwykła z pionowymi prętami....

    @Antychrysto: Nie wymawiaj przy mnie słowa na e ;P Takich mostków jest na kanale więcej, ten jest wyjątkowo bardzo nieużywany. Obiecaliśmy sobie z Tomi, że kiedyś się pokręcimy po okolicy by wyłapać kolejowe pozostałości. Ale jakoś nam nie po drodze... pewnie skończy się na łażeniu zimą z termosem w plecaku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na tym moście to ja chyba tylko raz w życiu byłem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna nitowana kratownica. Teraz już takich nie robią...

    OdpowiedzUsuń
  6. Też lubię kratownice, za to w życiu tam nie byłem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zatem polecam, wyśmienite miejsce dla wielbicieli krzaków i nicości ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z podobnych konstrukcji blisko Warszawy polecam most kolejowy pod Górą Kalwarią. Oglądany z bliska robi wrażenie :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Most kolejowy przed Małkinią (trasa na Białystok) to dopiero robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie mosty mają coś w sobie. Most przed Małkinią znam, bo blisko mieszkała moja ciocia.

    OdpowiedzUsuń