Trochę mi się zapomniał wrzucić, zeszłoroczny, nadrabiam. Mam spore zaległości kapliczkokrzyżowe, ale nie będę wstawiać codziennie, bo byście mnie ukrzyżowali. Ale od czasu do czasu nie zawadzi. Ten stoi na północ od Vogla przy Przyczółkowej, blisko ceglanego budynku dawnej szkoły.


Papuga :-D
OdpowiedzUsuńhttp://warszawawobiektywie.waw.pl/2010/08/krzyz-z-przyczolkowej/
Mam z tą lokalizacją problem. Czy to Wilanów jeszcze czy Powsinek już... Bo, że to historycznie rejon ex. folwarku wilanowskiego to wiem.
Ps. Tam kesza jeszcze nie ma, ale będzie :-D
Obok jest dawana szkoła
http://warszawawobiektywie.waw.pl/2011/04/szkola-z-powsinka/
oraz kolonia domków pracowników sggw
http://warszawawobiektywie.waw.pl/2009/06/kolonia-z-przyczolkowej/
Tam jakiś napis jest, dobrze ja widzę?
OdpowiedzUsuńLiczyłam na to, że Rubeus podlinkuje, bo u niego lepsze zdjęcia. Ja pociłam pod wieczór, zachodzące słońce ładnie zabarwiło krzyż, ale napis stracił na czytelności. :)
OdpowiedzUsuńPrzypomina nieco spiskie żeliwne krzyże nagrobne. Ale ten jest chyba wykonany z gipsu lub cementu. Ciekawa historia. Może ma jakiś związek z druciarzami ze Spisza, którzy pod koniec XIX w. i na początku XX wędrowali aż do Warszawy oferując swoje usługi?
OdpowiedzUsuńOd razu widać, że o zachodzie robione - mmmiodzio :)
OdpowiedzUsuńGipsowy by nie przeżył tyle lat. Druciarze ze Spisza... kto wie? :)
OdpowiedzUsuńHehe, aż mi się przypomniał "kszyszyk" na pewnym fotoforum :))
OdpowiedzUsuńKszyszyk był ż Szadyby ;)
OdpowiedzUsuńByłam, widziałam, podziwiałam, ale już ze 3 lata temu. W tym roku jeszcze w Wilanowie nie byłam.
OdpowiedzUsuńNa mój gust on jest wykonany z piaskowca (chyba).
OdpowiedzUsuńA napis brzmi :
"Chwałę BOGA
w krzyżu głoście
ON go nosił
wy go wznoście
1848
"
Tak więc nie jest to krzyż wotywny, ani dziękczynny, a ni też taki zwykły przydrożny"
Kszyszyk? Osssochodzi...
OdpowiedzUsuńRok 1848, z zatem druciarze ze Spisza odpadają :-)
OdpowiedzUsuńAD 1848? Zaraz,zaraz... A nie jest to jedna z tych kapliczkowych serii,które stawiano w okresie Wiosny Ludów aby oddalić "zarazę rewolucyji i nihilizmu wszelakiego"? Przecież car wysłał nawet na powstańcze Węgry niemały korpus ekspedycyjny (na prośbę cesarza Austrii)...
OdpowiedzUsuńA to były serie kapliczkowe od cara? Hm, ciekawe. :)
OdpowiedzUsuńNie tylko w Królestwie Polskim ale i w Galicji stawiano takie kapliczki. To była tzw "inicjatywa oddolna" ale sterowana przez władze i kler. Zresztą nic nowego, bo już na początku XVIII wieku na Orawie stawiano kapliczki ekspiacyjne po powstaniach protestanckich ( Rakoczego i Thokolego). Gdy katolicy na nowo objęli tam rządy powstała cała seria kapliczek ze "szkoły białopotockiej". A cała akcja nazwana została rekatolizacją. Car Mikołaj I ograniczył się jedynie (a raczej aż) do wysłania armii na Węgry aby nie dopuścić do rewolucji w Królestwie. Niedługo zresztą pożałował pomocy udzielonej Austriakom, ale to już inna historia...
OdpowiedzUsuńwariag1958 - Ciekawa hipoteza. Wszak to były grunty przynależące do pałacu Wilanowskiego, a w owym czasie ich właścicielem był August Potocki, który co nieco carowi zawdzięczał.
OdpowiedzUsuń@rubeus: niestety w przypadku krzyża wilanowskiego pozostaje jedynie hipoteza.Chyba że kroniki parafialne cokolwiek na ten temat mówią (tak jak w przypadku kapliczek orawskich).
OdpowiedzUsuńCiekawy ma ten kształt ma ten krzyż ,
OdpowiedzUsuńDzięki za wizytę na blogu :)