Warszawa otrzymała go w darze od mieszkańców miasta Hiroszima i Nagasaki w 1989 i oczywiście po paru latach zajumali go złomiarze. Jakie to... polskie ;) Dzwonów w sumie było 50 i zostały one odlane ze zbieranych monet. Coś czuję, że reszta ma się dobrze... A miejsce po dzwonie jest dziś meliniarnią pełną szkła. Wstyd Mości Państwo!

Wstyd jak 150... Aż strach pomyśleć co by się stało jakby nasze lumpy zaczęły się w Moskwie kręcić. "Царь-колокол" (czyli car - kołokoł) długo by tam nie postał...
OdpowiedzUsuńSzczerze? To nawet nie kojarzę w którym miejscu na Mokotowie był ten dzwon :) Po budynkach podejrzewam, że Służew.
OdpowiedzUsuńjaki tam Służew - gdzie balkony na słupku? ;-)
OdpowiedzUsuńBukowińska.
miałem okazję uderzyć w ten dzwon. prywatnie.
Ciekawe dlaczego dzwon został umieszczony w tak mało eksponowanym miejscu. A to że ukradli, no cóż. Pamiętam jak był taki 'trynd' na wykradanie szyn. Nie wiem czy to się już skończyło czy nadal trwa, ale kradzież dzwonu to był pewnie pikuś dla naszych kochanych rodaków, specjalistów od złomu.
OdpowiedzUsuńJak taki dar opakowali w coś równie paskudnego, to może i lepiej, że dzwonu już nie ma. Jeszcze wycieczki z Japonii by tu przyjeżdżały focić, i po co nam taki wstyd...
OdpowiedzUsuńPrzypominam, że jesteśmy jedynym krajem, któremu udało się zdobyć na moment Moskwę ;))) BTW gdyby Kreml był z aluminium.... wywieźli by w biały dzień ;)
OdpowiedzUsuńCo do dokładnej lokalizacji, to w stronę Puławskiej na północ od stacji metra Wilanowska.
Miejsce jest raczej eksponowane, tylko zaniedbane okrutnie.
Typowo polskie: "od wzniosłości do smieszności tylko jeden krok"
OdpowiedzUsuń@lavinka: ten polski "moment" zdobycia Moskwy doprowadził jedynie do tego, że od 1613 datować można rozwój Rosji jako imperium. A poza tym jeszcze Napoleon zdobył Moskwę, choć to było pyrrusowe zwycięstwo...
Dlatego się śmieję, bo myśmy tam choć honorowo byli i panowali, czego mam wrażenie narodowcy radzieccy nie za bardzo potrafią wybaczyć ;))))
OdpowiedzUsuńMasz rację, nie potrafią :-) Chociaż to nasze "panowanie" właściwie chyba ograniczało się jedynie do Kremla. A los naszej załogi kremlowskiej był nie do pozazdroszczenia, zwłaszcza podczas oblężenia...
OdpowiedzUsuńMnie trochę bawi podejście historyczne do niektórych spraw. Taka trochę mentalność Kalego. My im łupnia - my bohaterowie. Oni nam łupnia - oni zbrodniarze... czasami zastanawiam się, co naprawdę miał na myśli Sienkiewicz wkładając w usta Kalego tę zależność...
OdpowiedzUsuńZałożywszy,że tworzył tę powieść na podstawie obserwacji ze swych afrykańskich podróży, pewnie napisał to co słyszał od autochtonów. Wniosek: ludkowie wszędzie tacy sami bez względu na stopień ucywilizowania :-)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jednak nie wszyscy i nie wszędzie :)
OdpowiedzUsuńNie zdziwiłbym się, jakby nasi zdolni złomiarze ukradli kiedyś z poligonu czołg i oddali na złom :)
OdpowiedzUsuńJak widzę takie przykłady dewastacji nachodzą mnie refleksje o jakości pracy tych panów w policyjnych mundurach, którzy po 15 latach służby tak bardzo są zmęczeni, wypaleni zawodowo, itp :-(
OdpowiedzUsuńDzwon, opuszczony przez swoich gospodarzy-założycieli popełnił seppuku ;)
OdpowiedzUsuńMiałem przyjemność uświetniania oficjalnego bicia w ten dzwon. W książkach się o tym rozpisywano!
Lavinko - wyrażona przez Ciebie nadzieja jest właśnie oznaką rasizmu. Uważasz, że dzisiejsi Europejczycy są w czymkolwiek lepsi od Afrykanów sprzed 100 lat ;)
OdpowiedzUsuńHrabio, proszę wytłumacz mi jaki związek przyczynowo skutkowy pomiędzy frazą "nie wszędzie" a "Europejczycy"? Zaprawdę nie wiem, jak wysnułeś swój wniosek.
OdpowiedzUsuń@lavinka: na pewno nie wszyscy, ale chyba wszędzie. Nie sądzę aby istniała jakaś enklawa terytorialna, natomiast enklawy społecznościowe - jak najbardziej;-)
OdpowiedzUsuńTak czy siak u nas wandalizm jest zdecydowanie grubo poniżej wszelkich norm naszego teoretycznego poziomu cywilizacji... :/ Technologicznie nadążamy, społecznościowo już nie.
OdpowiedzUsuń@lavinka: no właśnie: "teoretycznego poziomu" :-) Zawsze mieliśmy o sobie wygórowane mniemanie zwłaszcza porównując siebie z nacjami np zza Buga, czy choćby zza Olzy. A tu niestety cienko wypadamy...
OdpowiedzUsuńTak samo z teoretyczną otwartością. Niby jesteśmy gościnni, ale sąsiada za próg nie wpuścimy (już - kiedyś jeszcze się wpuszczało, dziś się nawet nie zna nazwisk sąsiadów).
OdpowiedzUsuńOjej, do jakiego tematu doszła dyskusja. Ja dorzucę tylko, nic odkrywczego, ale...Polacy są narodem zakompleksionym, a jest to kompleks naszych sąsiadów Rosjan. Do końca świata będziemy cierpieć na manię prześladowczą związaną z tym państwem. Do końca świata także będziemy uprawiać martyrologię - Polacy biedni, pokrzywdzeni, wszyscy są źli, tylko my cudowni.
OdpowiedzUsuńA wandalizm u nas to temat rzeka...
Czy istnieje jakaś oficjalna organizacja złomiarska? Pragnę im przesłać listę pomników, które mogliby zajumać bez uszczerbku dla estetyki miasta.
OdpowiedzUsuńZłombook.com albo nasze-puszki.pl ;)
OdpowiedzUsuńrecycle-it.com/warszawa
OdpowiedzUsuńmenu
wybierz dzielnicę
wybierz materiał
makulatura - złom - szkło
Tak, wandalizm u nas ma długą tradycję. Hoffman nawet w latach 50-tych nakręcił dokument "Uwaga, wandale!". Wtedy takie obrazy jeszcze szokowały publikę, teraz to norma :-(
OdpowiedzUsuńTo mi przypomina ten film. Jak napisałeś, że w latach 50. to od razu zaleciało mi to jakąś nagonką, którą wtedy uprawiono na każdego, kto próbował żyć inaczej niż przyjęte normy.
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=Ys7ywCbpZlY
Ale chyba wrzucanie ławek do stawu i demolowanie pociągów nie należy do "przyjetych norm"? A o tym m.in. traktował ten dokument i nie widzę w nim żadnego politycznego podtekstu.
OdpowiedzUsuńNie spieram się. Tak sobie tylko rozważam. A filmu Hoffmana nie widziałem, więc pomyślałem, że znowu ówczesna władza chciała zrobić wandali z kogoś, kto im nie pasował. Aż bym chciał to obejrzeć!
OdpowiedzUsuńJest szansa, że powtórzą to kiedyś na TVP Kultura. Coraz częściej lecą tam powtórki właśnie...
OdpowiedzUsuńNo więc znalazłem to na YouTubie. 'Uwaga, chuligani'. Tylko, że...nie ma tu nic z ławką czy demolowaniem pociągu :-( Z tą ławką, to chyba pomyliłeś z serialem 'Stawiam na Tolka Banan'. Tam był motyw, że kilku kolesi wrzuciło ławkę do stawu w parku Skaryszewskim. Natomiast dokument Hoffmana i Skórzewskiego jest oczywiście ewidentnie wyreżyserowany, no chyba że Romana Wilhelmiego uznać za łobuza. Ale nie zmienia to faktu, że problem jest odwieczny i tylko teraz traktuje się go jako coś oczywistego, kolejny temat dla kolorowych pisemek i do internetu.
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=uYj1cEjETy4
Nie, Tolek Banan to serial kultowy, więc o pomyłce nie ma mowy. Dokument Hoffmana był puszczany w sobotnim cyklu na TVP Kultura i scenę z ławkami w stawie szczególnie zapamiętałem. Może pokazywana była wersja przed montażem czyli przed "cięciami"? Sam Hoffman w "Niedzieli z..."wspominał, że miał problemy z kalaudacją tego filmu. Nieważne, ważne że z wandalami u nas nihil novi, niestety :-(
OdpowiedzUsuńJa się odniosłem do "my im - oni nam". Jeśli "my" to Polacy, a "oni" to dowolni nasi sąsiedzi, to chyba można to uogólnić do Europejczyków.
OdpowiedzUsuńChyba, że nie jesteśmy jednak Europejczykami, a Kwaśniewski w 2003 na plakatach kłamał...
Raczej chodzi o sąsiadów, my jako naród tym bardziej kochamy inne narody im dalej od nas mieszkają ;)
OdpowiedzUsuńDlatego najbardziej nie kochamy siebie nawzajem i tak po sobie jeździmy w internecie.
OdpowiedzUsuńDo Lavinki - dokładnie, ale jak już pojechać do innego kraju, to oczywiście z przyjemnością, wtedy obcokrajowcy nie przeszkadzają.
OdpowiedzUsuńDo H_Piotra - niestety. Odbywa się to na wszystkich poziomach. Od politycznych do niemal podwórkowych, sąsiedzkich.
Polacy, najbardziej kochający i wyrozumiały naród świata.
wstyd sum
OdpowiedzUsuń