Strony

środa, 16 marca 2011

==== Wystawa na Śliwicach ====

Zwiedzając okolicę Pelcowizyny, natknęłam się na lokalną wystawę dotyczącą przeszłości tych terenów. Nie wiem czy jeszcze wisi. Trochę zaspałam z dodaniem tych zdjęć.

25 komentarzy:

  1. Fajna sprawa. Widziałem jakiś rok temu podobną wystawę na starej Ochocie - też były zdjęcia mieszkańców uliczek między Niepodległości, Wawelską, Raszyńską... nigdy nie pamiętam, która to kolonia jest.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli Ochota, to Kolonia Lubeckiego. Co do wystaw plenerowych, polecam te na Sadybie (północna część Powsińskiej, trochę jest na Okrężnej, trochę w głębi).

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba macie na myśli Kolonię Staszica, na parkanie czegoś w rodzaju przedszkola czy świetlicy, gdzie dzieci przychodzą z rodzicami, odbywają się spotkania itd. Tam wisiały, nie wiem jak teraz, zdjęcia okolic sprzed drugiej wojny światowej albo ze zbliżonego okresu.
    Ciekawe czy nadal tam wiszą, bo zmienność aury raczej takim wystawą nie służy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Te na Sadybie wiszą drugi rok i pomimo tego,że nieco zbladły - nadal są czytelne. One są drukowane na jakimś wodoodpornym tworzywie. Te też były sądząc po sporym błysku.
    Na Kolonii Staszica nie byłam dawno, chyba tylko przechodziłam jej brzegiem, wystawy nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. A może to ja się mylę i faktycznie to Kolonia Lubeckiego? Zawsze mi się te kolonie mylą. W każdym razie ja mam na myśli to miejsce, gdzie jest skwer im. Sue Ryder.

    Ja nie widziałem tych na Sadybie. Ale na pewno masz rację z tym papierem. Chyba jednak o to chodzi by te zdjęcia prezentowały się jak najlepiej pomimo pogody, inaczej sensu robienia takich wystaw na otwartym powietrzu.

    Strasznie lubię ten rodzaj fotografii. Zobaczyć, jak kiedyś tutaj było...

    OdpowiedzUsuń
  6. Miało być -
    "inaczej nie byłoby sensu robienia takich wystaw na otwartym powietrzu".

    OdpowiedzUsuń
  7. Obie kolonie ochockie są urokliwe, tyle że miasto ogród praktycznie już nie funkcjonuje. Tam gdzie były ogrody, teraz są krzaki i garaże z blachy. Jakie to... polskie. :/
    Kolonia Lubeckiego to ta bliżej Pl.Narutowicza.
    Ze skwerem jest problem, bo on jest pomiędzy obiema koloniami. Lubeckiego na wschodzie, Staszica na zachodzie. Ale bliżej Lubeckiego, fakt. Skwerek jest nieco żulparkiem, odkryłam go dzięki geocachingowi, wcześniej jakoś zawsze jeździłam/chodziłam Filtrową i nie miałam szans na niego wpaść. Ale ja w ogóle słabo znam Ochotę. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja akurat skwer znam, bo moja ciotka mieszkała na Filtrowej, więc się tamtędy przechodziło, a że był plac zabaw (nadal jest, ale już inny), no to jako dziecko musiałem pofikać trochę na huśtawkach itp.
    Natomiast aż tak źle to tam nie jest. Żulów jak do tej pory (i oby tak zostało) tam nie widziałem. Raczej rodziców z dziećmi i młodzież, która tam przesiaduje, grają w ping-ponga itd. Jest przyjemnie.

    Garaży też nie kojarzę. Owszem, prywatne domy posiadają zapewne garaże, ale nie tworzy to chyba aż takiego dysonansu.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Rock 60-70 - tak, dokładnie chodzi mi o to miejsce spotkań z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Musiałam mieć pecha, byłam dwa razy w zeszłym roku i da razy trzeba było żulka z ławki przeczekać. Butelek po flaszkach też sporo po dziuplach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaraz tam pecha :)) Jakże uboższy byłby krajobraz Warszawy bez takich osobników ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Osobiście nie miałabym nic przeciwko. To dzięki nim panuje mit smrodu w komunikacji miejskiej. To oni załatwiają się na dworcach. NOT.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tzn, nie miałabym przeciwko, gdyby się zdematerializowali, wyjechali, cokolwiek. A już najbardziej przestali pić. Marzenie ściętej głowy, wiem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czy się na dworcach załatwiają, to nie wiem. Nie sprawdzałem ;) Ale w autobusach i tramwajach faktycznie czasem może człowieka zemdlić od fetoru. Ale cóż, nie każdemu życie się układa. Co innego, jak porządnie (na pierwszy rzut oka) wyglądający obywatel okazuje się być niedomyty i - zwłaszcza w lato - nieciekawie pachnący.
    Wszystko jest przeciw człowiekowi!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tylko nie cierpię agresji i naprzykrzania się. Zabawne, bo nie tak dawno dwa razy byłem świadkiem w tramwaju na Filtrowej akcji namolniactwa pijaczków. Ale na skwerze jeszcze nie spotkałem takowych. Jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  16. Namolni pijaczkowie w parku to jednak domena Łodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pytanie - te zdjęcia ze strony Tomiego z marca tego roku, na których podskakujesz, to na kopie Cwila robione były?

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak, na Kopie. Trafiło się słońce między jedną śnieżycą a drugą. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nienawidzę śmierdzących pijaków. Nienawidzę i nie wstydzę się tego, że ich nienawidzę*. Ostatnio jeden taki położył się w wejściu mojej klatki i trzeba było wzywać Straż Miejską. Sam się nie chciał przesunąć a człowiek się dotknąć brzydzi, bo smród jak z dworcowego kibla.




    *Nie jest to jedyny rodzaj ludzi, których darzę podobnym uczuciem, oczywiście :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Lav, mylisz nie tylko lewą z prawą, ale i wschód z zachodem? mspanc ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Aaa! No oczywiście. Jak widać mylę i to. Myśląc o zachodzie napisałam wschód. Normalka. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. W Domu Spotkań z Historią było kilka wystaw tego typu właśnie. Wszystkie świetne!

    OdpowiedzUsuń
  23. Na kilku byłam, obok sali ekspozycyjnej jest niebezpieczna księgarnia z duża ilością fajnych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Co do Kopy, byłem tam tydzień temu w sobotę. Po czym poznałem na waszym zdjęciu? Po kolorze trawy. Jeszcze wyblakłej po zimowej porze. Jedno z moich ukochanych miejsc w Warszawie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak ja fotografowałem Śliwice to zdjęć jeszcze nie było.

    Co do Sadyby - to ja uszczegółowię, to co kol. Lavinka napisała.
    Owe plansze wiszą wzdłuż Goraszewskiej
    oraz na Okrężnej i Morszyńskiej, po wschodniej stronie Powsińskiej.

    OdpowiedzUsuń