Jako że zagadka z
bloga zagadkowego się rozwiązałam, to wrzucam na wpis. Nie znam autora, ale podejrzewam kogoś z zespołu projektującego bloki przy ulicy Pirenejskiej. To już bardziej bemowskie klimaty, co?
Szczerze powiedziawszy wolę takie place zabaw... ale może to kwestia tego, że dorastałam w czasach brutalizmu socjalistycznego ;)




Smutny ten "plac zabaw"
OdpowiedzUsuńSzary, abstrakcyjny plac zabaw... Yeah... Cóż za niezliczone godziny świetnej zabawy...! :D :P
OdpowiedzUsuńJako dorastający nieopodal pamiętam, że nikt z dzieciaków nie wiedział, do czego to służy, i dzieciaki bawiły się po swojemu.
OdpowiedzUsuńJak jakiś zabytek po dawnej cywilizacji ;)
OdpowiedzUsuńA moze to sie dzieciakom podoba? Moze da sie wykorzystac do jakichs zabaw? Ze swojego doswiadczenia wiem, ze te piekne kolorowe, drewniane place zabaw czesto swieca pustkami. A dzieciaki po lesie z kijami lataja!
OdpowiedzUsuńTak jak w mojej wsi!
Bo takie rzeczy chyba bardziej działają na wyobraźnię dziecka. Też wolałem ganiać z kolegami po jakiś rozkopanych, pełnych błota okolicach, bo i tak placu zabaw nie było nigdzie. A zabawy w parku, po krzakach, między drzewami były zawsze bardziej ekscytujące.
OdpowiedzUsuńJa bym użyła tego do wdrapywania się i zeskakiwania :)
OdpowiedzUsuńA ja do nadziewania się na wystające elementy :)
OdpowiedzUsuńPodejrzewam, że owe konstrukcje to jedna z odpowiedzi na odwieczny problem: co zrobić z resztką betonu?
OdpowiedzUsuńPrzykładowo tu: http://osw.blox.pl/2011/02/Warszawska-Magnacka.html zdjęcia 6, 7, 8 zabrakło na plac zabaw więc postanowiono utwardzić drogę.