Trochę za wcześnie, trochę złośliwie, pomyśleć że w zeszłym roku o tej porze jeszcze jeździłam na rowerze. A teraz... per pedes. Nie ma rady. Ale za to po Kampinosie, do którego można podjechać z dwóch stron na bilecie miejskim drugiej strefy - 708(trasa do Truskawia) i 701(do Łomianek).





Tylko pozornie wygląda na pusty szlak. W rzeczywistości były tłumy z patyczkami, rodziny z dziećmi, spacerowicze i geokeszerzy :)
Więcej zdjęć w albumie
Kampinos #2 Komórkowe ale zawsze.
Bardzo fajne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńA co to - obie maszyny fotografujące Wam padły? Łooo matko!
Dokładnie. Tomi foci starą małpą, ja focę telefonem a starym aparatem z brudną matrycą i porysowaną szybką kręcę filmy - w kiepskiej rozdzielczości nie ma to znaczenia. Masakra.
OdpowiedzUsuńO, "Montka" była w użyciu, widzę że... Heh. :-)
OdpowiedzUsuńMo co? Szajsung (telefon) :)
OdpowiedzUsuńJa tam lubię zimę. Wszystkie pory roku lubię -a zdjęcia ładne, zresztą świeży śnieg jest niezwykle fotogeniczny.
OdpowiedzUsuńNo Szajsung... a dokładnie GT-S5620 Monte.
OdpowiedzUsuń@Robert:Aaa, no widzisz, ja nawet nie znam nazwy modelu swojego telefonu :)
OdpowiedzUsuń@Marcin: Natura dosypuje kolejne taczki. Ciekawe kto zamówił :)
Gdyby można było zamawiać, zamówiłbym na grudzień.
OdpowiedzUsuńZnając życie w grudniu się roztoooopiiii i bardzo Cię proszę, nie właź na blog Tomiego przez jakiś miesiąc :)
OdpowiedzUsuńWczoraj w samym środku korko-zamieci widziałem rowerzystę na Belwederskiej.
OdpowiedzUsuńA... ee... yyy. No dobrze, co zażyliście???
OdpowiedzUsuńEee, no... rano było, ja w zasadzie byłam na czczo (bo zaspałam i musiałam lecieć na złamanie karku do metra). :)
OdpowiedzUsuń