Więcej zdjęć na picasie.
A poza tym można było pozwiedzać to i owo w Żyrku, trochę zaspałam i przez to nie byłam z grupą od początku, ale załapałam się na kilka darmowych broszurek, album ze zdjeciami i zwiedzanie fabryki lnu. Nawet nam włączono na chwilę maszynę :)
Poza tym kręciłam się tu i tam, koniecznie zajrzałam do loftów by mieć kultowy napis....
Dobrze było patrzeć pod nogi, bo tam ciekawe rzeczy. Kultowy kffiatuszek i płyta chodnikowa z MŻ czyli miasto Żyrardów (chyba).
Wszystkie zdjęcia z tego dnia w oddzielnym albumie.
A to dobre! Wreszcie jakaś inscenizacja na temat inny niż bitwy. Super!
OdpowiedzUsuńNo, tu krew z butelki po kethupie też się lała :)
OdpowiedzUsuńale w innej niż narodowo - patriotyczna sprawie. Bo trochę mnie już te bitwy warszawskie, powstańcze, grunwaldzkie i inne męczą. A tu - przyjemna odmiana. Historia to nie tylko bitwy dzielnych wojaków, ale i walka dzielnych szpularek :-)
OdpowiedzUsuńPrawda, wszak to walka klasowa była :)
OdpowiedzUsuńBez krzyża? To się nie liczy.
OdpowiedzUsuńBój się Boga, przeca to ruch komunistyczny solidaryzujący się z bolszewikami :) Szkoda,że nie słyszałeś tekstów skandujących (precz z caratem było najlżejsze) ;)
OdpowiedzUsuńA tośmy się mieli do Żyr wybrać wspólnie jakoś, a tutaj prywata w czerwonych kapciach się odbywa! A fe ;)
OdpowiedzUsuńA propos krzyża - widzę tam przewrócony (!) nieregularny krzyż św. Andrzeja, ubrany w zasieki. Joł!
Jedno drugiego nie wyklucza, do Żyrka chętnie wybiorę się nie raz i dwa :) I ja Ci dam kapcie! Toć to moje super pantofelki. Tylko ciut cisną... na łażenie to nie baudzo. Lepsze na rower :)
OdpowiedzUsuńA ten krzyż... nieco podupadł ;)
A cegłówek H&D nie wypatrzyłaś? (Hielle und Dittrich)
OdpowiedzUsuńNo akurasz niet.
OdpowiedzUsuńCiekawe wydarzenie. Przynajmniej to nie kolejne klęcznikowo-patriotyczne święto (chyba?).
OdpowiedzUsuńZapraszam Serdecznie już w przyszłym roku;)
OdpowiedzUsuńFabryka Feniksa