Kiedyś już gadałam o tym budynku (ul. Grębałowska) z
Marcinem, który wspomniał o nim w kontekście ustawionej przed nim rzeźby. Dziewczyna nawet i ładna, choć mam wrażenie, ze ktoś ją ocenzurował i na siłę dorobił ubranie,co bardzo psuje efekt. No ale.


Sam budynek za to znośny, choć nie rozumiem dlaczego użyto szkła o tak mocno lustrzanej powierzchni. I nie mam pojęcia co jest ozdobą nadproży. Tak czy siak, nie ingeruje jakoś strasznie w okolicę a nawet ciut zdobi.



Rzeźba fajna, a budynek niczego sobie...
OdpowiedzUsuńFaktycznie, ładnie to wszystko zakomponowane, nawet z tą cenzurą obyczajową ;)
OdpowiedzUsuńLepsza taka cenzura niż obtłukiwanie genitaliów, jak to ostatnio miało miejsce w jakimś mieście.
OdpowiedzUsuńCzego obtł....? O mamo.
OdpowiedzUsuńMnie się szczególnie podoba okolica wejścia do budynku.
OdpowiedzUsuńPrzed jakimś ośrodkiem sportowym stanęła rzeźba, przedstawiająca chyba sportowców (mężczyzn) wygiętych frontalnie w jakiejś ewolucji. No i nie, żeby im te penisy, z przeproszeniem, sterczały w pełnym wzwodzie, ale widać było, że tam są. Wobec czego jakiś pan-ważniak (nie pamiętam czy szef owego ośrodka, czy burmistrz) postawił artystce ultimatum: albo rzeźba zostaje, pozbawiona owych "gorszących" elementów, albo won. No i się dziewczyna złamała, i spiłowała.
OdpowiedzUsuń