Ja se w nic nie pluję, bo ani mi tam po drodze, ani to wybitnej urody. W Praskim byłem w ubiegłym roku na koncercie Lao Che. Było genialnie, bo przyszliśmy dużo wcześniej i mieliśmy miejscówkę na samym przodku :)
Jakoś nie przepadam za Parkiem Praskim. Przechodzę przez niego, idąc do zoo, ale nie ma w nim nic, co by spowodowało, że zechciałbym się w nim zatrzymać na dłużej. Przed wojną chyba był bardziej elegancki, bo była nawet okazała brama mniej więcej vis a vis św. Floriana. A teraz to taki większy skwerek bez charakteru.
Podzielam zdanie Marcina. Jak dla mnie Park Praski to i tak żaden rewolucyjny park. Taki na "odwal się": ścieżki i ławki... no - i tyle! Ja to lubię parki z typu takich jak Szczęśliwice, czy Ujazdowski (zbiornik wodny musi być! :D). W Skaryszewskim kilkakrotnie byłem, ale prócz kaskady/wodospadziku tam nie ma nic szczególnego - moim zdaniem.
A malunki na drzewach? Jak ktoś potrzebuje wody, to obok płynie Wisła Szkoda, że rozebrano wieżę spadochronową, stara muszla też była ładniejsza, ale przecież to nie ma być rewolucja, tylko drzewa i zieleń są podstawą parku. A dawniej od strony kościoła był kiosk i budka z piwem ;)
Muszla w Parku Praskim wykorzystywana jest coraz częściej. Po wieży spadochronowej o której wspomniał "roztoczański" pozostał ślad. Jest to trójkątna, betonowa odstawa wieży z trzema stalowymi resztkami konstrukcji. Znajduje się w zachodniej części parku, tuż przy Wybrzeżu Helskim, mniej więcej w połowie odległości pomiędzy Al. Solidarności a ul. Ratuszową. Żeby ją dobrze zobaczyć, trzeba wejść na trawnik. Jeżeli chodzi o malunki na drzewach - takie same są na jednym z podwórek ul. Stalowej. Autor nazwał je "Aleja Świętych Patronów".
O, to muszę się kiedyś tam przespacerować za dnia(albo na jesieni przy okazji łupienia quizu związanego z malunkami na drzewach, kilka widziałam,reszta do odnalezienia) :)
Wstyd się przyznać, ale właściwie raz byłem w Parku Praskim...
OdpowiedzUsuńPraski to nic. Wiesz, jak rzadko bywam w Skaryszewskim? Też sobie w brodę pluję.
OdpowiedzUsuńJa se w nic nie pluję, bo ani mi tam po drodze, ani to wybitnej urody. W Praskim byłem w ubiegłym roku na koncercie Lao Che. Było genialnie, bo przyszliśmy dużo wcześniej i mieliśmy miejscówkę na samym przodku :)
OdpowiedzUsuńJakoś nie przepadam za Parkiem Praskim. Przechodzę przez niego, idąc do zoo, ale nie ma w nim nic, co by spowodowało, że zechciałbym się w nim zatrzymać na dłużej. Przed wojną chyba był bardziej elegancki, bo była nawet okazała brama mniej więcej vis a vis św. Floriana. A teraz to taki większy skwerek bez charakteru.
OdpowiedzUsuńJa lubię parki w stylu angielskim i to,że jest nieco zaniedbany jest dla mnie zaletą, nie wadą ;)
OdpowiedzUsuńPodzielam zdanie Marcina. Jak dla mnie Park Praski to i tak żaden rewolucyjny park. Taki na "odwal się": ścieżki i ławki... no - i tyle! Ja to lubię parki z typu takich jak Szczęśliwice, czy Ujazdowski (zbiornik wodny musi być! :D). W Skaryszewskim kilkakrotnie byłem, ale prócz kaskady/wodospadziku tam nie ma nic szczególnego - moim zdaniem.
OdpowiedzUsuńNo jak to, a tancerki? A kapliczka? A piękny układ alejek, którymi można łazić bez końca? :)
OdpowiedzUsuńBez przesady, że bez końca, bo w końcu alejka się skończy... i koniec szwędania :P A kapliczki najmniej mnie obchodzą akurat :D Hehe.
OdpowiedzUsuńTa jest wyjątkowa ;) Poza tym jedna alejka leci niemal w kółko o ile dobrze pamiętam.
OdpowiedzUsuńA malunki na drzewach? Jak ktoś potrzebuje wody, to obok płynie Wisła
OdpowiedzUsuńSzkoda, że rozebrano wieżę spadochronową, stara muszla też była ładniejsza, ale przecież to nie ma być rewolucja, tylko drzewa i zieleń są podstawą parku. A dawniej od strony kościoła był kiosk i budka z piwem ;)
Muszla w Parku Praskim wykorzystywana jest coraz częściej. Po wieży spadochronowej o której wspomniał "roztoczański" pozostał ślad. Jest to trójkątna, betonowa odstawa wieży z trzema stalowymi resztkami konstrukcji. Znajduje się w zachodniej części parku, tuż przy Wybrzeżu Helskim, mniej więcej w połowie odległości pomiędzy Al. Solidarności a ul. Ratuszową. Żeby ją dobrze zobaczyć, trzeba wejść na trawnik. Jeżeli chodzi o malunki na drzewach - takie same są na jednym z podwórek ul. Stalowej. Autor nazwał je "Aleja Świętych Patronów".
OdpowiedzUsuńO, to muszę się kiedyś tam przespacerować za dnia(albo na jesieni przy okazji łupienia quizu związanego z malunkami na drzewach, kilka widziałam,reszta do odnalezienia) :)
OdpowiedzUsuń