Strony

sobota, 9 stycznia 2010

=== Zajezdnia tramwajowa przy Kawęczyńskiej ===

Kiedyś fociłam z zewnątrz, teraz relacja od środka. Byliśmy tam niedawno z Rubeusem i Hrabią Piotrem.
Tam jest syrenka!
A to gong zrobiony z prawdiwej bomby i prwdziwej radzieckiej szyny kolejowej.
To nie jest ograniczenie prędkości ;)
A to ostatni zabytkowy słupek trakcji, widać od wejścia.
A w środku... nowe sklepienie, stare zawaliłosię podczas bpmbardowania podczas wojny. Część hali nie została odbudowana.





Wszytkie 55 zdjęć w albumie KOMUNIKACJA

16 komentarzy:

  1. O - to jakaś akcja wpuszczania do środka była?

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsza fotka cudowna...no takie niewinne te tramwaje:)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Stolica: Nie było, Rubeus sam załatwiał pozwolenie dla nas dwojga i w ostatniej chwili wybłagał miejscówkę dla Hrabiego. Ale szlak przetarty,może kiedy uda się zorganizować wycieczkę do innej zajezdni,np na Woli :)

    @Zbyszek: One zawsze niewinne na postoju,ale rozpędzone...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile ciekawych rzeczy można przyfocić na takiej wycieczce!;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawe było oglądanie z bliska szyn w gumie, która wypełniała zagłębienie w betonie - to rozwiązanie wyciszające zastosowane w Al.Jerozolimskich.

    OdpowiedzUsuń
  6. W te prawdziwe radzieckie to ja nie wierze, wiedzac jak nam z Polski wszystko nawet szyny kolejowe jeszcze w czasie wojny wywozili, niczego nie zostawiajac, wiec moze byc, ze ta szyna do Polski wrocila :)

    Fajne zdjecia z zajezdni, nigdy w takiej nie bylam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Może i racja,może wróciła ;) W zajezdni byłam po raz pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Stolico - może kolejną wycieczkę w jakieś dziwne miejsce uda się zorganizować hrabiemu. Ale o tym trzeba będzie pogadać przy napoju chmielowym :-)

    A co do przetarcia szlaku - 2 max 3 osoby, to wszystko na co się tramwaje warszawskie zgadzają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozumiem że grupa 5-6 osobowa zagroziłaby bezpieczeństwu i czci Tramwajów Warszawskich...

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam wrażenie,że już nasza trójka sprawiła niemały kłopot :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak Was znam, to zachowywaliście się karygodnie. Pewnie włazliście wszędzie i wszystko fotografowaliście. W życiu bym Was do domu nie wpuścił, a co dopiero do zajezdni ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No, ja mało fociłam bo mi pluchy marzły. Ale Hrabik i Rubeus na potęgę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. @stolico - ja sam siebie bym nie wpuścił :-) np. przedwczoraj naraziłem się dwóm ochroniarzom bo chciałem sfotografować dokładnie fasadę Dworu Ksawerego Pusłowskiego i na teren przez nich strzeżony wlazłem i jeszcze im pyskowałem :-)
    A tu byliśmy grzeczni, bo mieliśmy pozwolenie na włażenie wszędzie i pstrykanie czego dusza zapragnie. Przez jakiś czas oprowadzał nas kierownik zajezdni, a potem wrócił do swoich obowiązków i dał nam wolną rękę w łażeniu po hali. I najważniejsze mieliśmy też dużo czasu.

    @marcin - nie chodzi o uwłaczanie czci, ale raczej o kwestie organizacyjne. Co innego dni otwarte i zorganizowane zwiedzanie, a co innego co prawda ludzie zapowiedziani, ale spadli prawie jak z księżyca :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lavinko - Szyny nie są radzieckie, ale rosyjskie sprzed I Wojny Światowej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Najlepszy jest gong, ale widzę jakiś problem ze słowem prawdziwy... a może on nieprawdziwy jest? ;)))

    OdpowiedzUsuń
  16. @Hrabia: Aże źle zapamiętałam? To takie... typowe dla mnie ;)))

    OdpowiedzUsuń