Byłem tam, jak i po drugiej stronie Wisły (nawet trochę bardziej na północ) latem. Faktycznie, jakby się człowiek znalazł w zupełnie innej rzeczywistości.
Kominy i druty wysokiego napięcia, ale jak dla nas (miłośników przyrody, kiedy tylko i jak tylko się da) stroniących od zgiełku miasta to mimo drutów i kominów, po prostu sielanka.
Uwielbiam Wisłę i paradoksalnie, cieszę się, że jest taka niezagospodarowan i nieodkryta. Zaraz by się zjechało chamstwo z całego świata i kasza byłaby niedogotowana...
Byłem tam, jak i po drugiej stronie Wisły (nawet trochę bardziej na północ) latem. Faktycznie, jakby się człowiek znalazł w zupełnie innej rzeczywistości.
OdpowiedzUsuńKominy i druty wysokiego napięcia, ale jak dla nas (miłośników przyrody, kiedy tylko i jak tylko się da) stroniących od zgiełku miasta to mimo drutów i kominów, po prostu sielanka.
OdpowiedzUsuńUwielbiam Wisłę i paradoksalnie, cieszę się, że jest taka niezagospodarowan i nieodkryta. Zaraz by się zjechało chamstwo z całego świata i kasza byłaby niedogotowana...
OdpowiedzUsuńZgadza się - niech taka nieuregulowana zostanie :)
OdpowiedzUsuńJakies smutne dziś te zdjęcia...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że spotkamy się w środę.
hanula1950
Ja tylko żałuję,że za często tam żuleria przesiada i wolałabym by była jakaś ścieżka przyrodnicza wytyczona wzdłuż brzegów.
OdpowiedzUsuńNa szczęście jeszcze są w Warszawie takie miejsca jak te.
OdpowiedzUsuńWygląda jak jezioro lub zalew :)
OdpowiedzUsuńW tej części (północne granice Warszawy) Wisła jest bardzo szeroka.
OdpowiedzUsuń