Ja też miałem okazję - jako pasażer - poruszać się w wieku dziecięcym maluszkiem i nie wspominam tego jako szczególnie komfortowego rodzaju podróży. Ale sentyment, oczywiście, pozostaje.
Znak czasu! Tyle samochodzików rdzewieje, a ze 30 lat wstecz wynaprawiali by co do jednego, a że jeździło sie tym jak w trzęsidle to inna sprawa.:))) Pozdrawiamy.
Ze starych samochodów dużo lepiej wspominam dużego Fiata (125p) a najlepiej Syrenkę :)
mały Fiat miał te zaletę(ma do dziś), że jak się zakopał w piachu to można było go podnieść(w 4 chłopa) i przenieść w bezpieczne miejsce. Albo w 2 chłopa przepchnąć :)
E, te dwa modele Fiatów - "maluszka" i dużego uważam za (chyba) najlepsze auta wspomnianej marki. Ale generalnie to i tak jestem zwolennikiem niemieckich marek (jak wiadomo, uwielbiam VW).
Widzę, że nie tylko są tu groby "maluszków", hehe...
W pierwszym momencie tytuł mi się skojarzył z cmentarzem dla małych dzieci, ale to pewnie dlatego że 1 listopada był niedawno.
nawet trabanta i kilka żuków na zdjęciu zobaczyłem. To prawda, kiedyś te samochody to były szczytem marzeń . Szkoda tylko że syrenka lub warszaw3a nie rozwineła sie dalej
@Robert: Współczesne Fiaciny to już nie to. Tylko Pandami się podoba :)
@Tomek: Troszkę taki był zamysł skojarzeniowy. Maluch zawsze kojarzył mi się z dzieckiem-samochodem mówiącym piskliwym, dziecięcym głosikiem ;) A Syrenek żal.
Maluszka darzę szczególnym sentymentem, bo na nim robiłam prawo jazdy. Dzis u siebie zapraszam na spacer po placu Konstytucji, na którym byłam w niedziekę. hanula1950
Kiedyś całe wakacje spędziłem na rozebraniu i złożeniu dwudziestoletniego Maluszka, nawet sam pomalowałem karoserię, choć pistolet miałem w ręku po raz pierwszy :)
Mi z Fiatów jako tako odpowiada Punto (i nowsze, Grande Punto), a Panda - gdyby nie ten jej specyficzny tył, to nie był by to moim zdaniem tak obleśny samochód.
Tyle fajnych autek...aż łza się w oku kręci.
OdpowiedzUsuńTrochę szkoda. Ale jeździło się nimi koszmarnie. Jako pasażer notorycznie uderzałam w sufit głową(przy każdej dziurze w jezdni) :)
OdpowiedzUsuńJa też miałem okazję - jako pasażer - poruszać się w wieku dziecięcym maluszkiem i nie wspominam tego jako szczególnie komfortowego rodzaju podróży. Ale sentyment, oczywiście, pozostaje.
OdpowiedzUsuńZnak czasu! Tyle samochodzików rdzewieje, a ze 30 lat wstecz wynaprawiali by co do jednego, a że jeździło sie tym jak w trzęsidle to inna sprawa.:)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy.
Zdążyłem się najeździć maluchem - ale nie marudzę, malutki był, ale nigdy nie zawiódł. I naprawić się go dawało kilkoma śrubokrętami.
OdpowiedzUsuńZe starych samochodów dużo lepiej wspominam dużego Fiata (125p) a najlepiej Syrenkę :)
OdpowiedzUsuńmały Fiat miał te zaletę(ma do dziś), że jak się zakopał w piachu to można było go podnieść(w 4 chłopa) i przenieść w bezpieczne miejsce. Albo w 2 chłopa przepchnąć :)
złomowisko powinno sie nazywac imienia PRL.
OdpowiedzUsuńE, te dwa modele Fiatów - "maluszka" i dużego uważam za (chyba) najlepsze auta wspomnianej marki. Ale generalnie to i tak jestem zwolennikiem niemieckich marek (jak wiadomo, uwielbiam VW).
OdpowiedzUsuńWidzę, że nie tylko są tu groby "maluszków", hehe...
W pierwszym momencie tytuł mi się skojarzył z cmentarzem dla małych dzieci, ale to pewnie dlatego że 1 listopada był niedawno.
OdpowiedzUsuńnawet trabanta i kilka żuków na zdjęciu zobaczyłem. To prawda, kiedyś te samochody to były szczytem marzeń . Szkoda tylko że syrenka lub warszaw3a nie rozwineła sie dalej
@Robert: Współczesne Fiaciny to już nie to. Tylko Pandami się podoba :)
OdpowiedzUsuń@Tomek: Troszkę taki był zamysł skojarzeniowy. Maluch zawsze kojarzył mi się z dzieckiem-samochodem mówiącym piskliwym, dziecięcym głosikiem ;) A Syrenek żal.
Maluszka darzę szczególnym sentymentem, bo na nim robiłam prawo jazdy.
OdpowiedzUsuńDzis u siebie zapraszam na spacer po placu Konstytucji, na którym byłam w niedziekę.
hanula1950
Kiedyś całe wakacje spędziłem na rozebraniu i złożeniu dwudziestoletniego Maluszka, nawet sam pomalowałem karoserię, choć pistolet miałem w ręku po raz pierwszy :)
OdpowiedzUsuńMi z Fiatów jako tako odpowiada Punto (i nowsze, Grande Punto), a Panda - gdyby nie ten jej specyficzny tył, to nie był by to moim zdaniem tak obleśny samochód.
OdpowiedzUsuńCholera, wpis porażający, zwłaszcza, że zanim załadowało zdjęcia pojawił się sam tytuł. Aż się wzdrygnałem na myśl, co tez za zdjęcia będa :)
OdpowiedzUsuń